|
|
III Bieg Szwendaczków 2010
6-7.02.2010
III Bieg Szwendaczków odbył się na początku lutego. Do Jeleniej Góry dojechaliśmy pociągiem wysypiając się porządnie w kuszetkach. Podczas jazdy mieliśmy również przymusowy postój „w polu”. Okazało się, że „padł koń” Tu zapakowaliśmy się w busa, który zawiózł nas do Jakuszyc. W Jakuszycach zaatakowaliśmy wypożyczalnię biegówek, gdzie ci co nie mieli sprzętu zaopatrzyli się w niego. Zanim wystartowaliśmy na jakuszyckie traski biegowe, każdy z uczestników otrzymał niebieską szwendaczkową czapeczkę biegówkową Na początku pobiegliśmy w stronę Schroniska Orle, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Pogoda i humory dopisywały, więc radośnie szuraliśmy. W Schronisku Orle zrzuciliśmy plecaki i do końca dnia pomykaliśmy na nartkach „na lekko”. Pokonywaliśmy delikatne podjazdy, zaliczyliśmy też niejeden długi, fantastyczny zjazd! Ileż było radości i zabawy, gdy kolejne osoby po długim zjeździe z Samolotu hamowały lądując w białym, śnieżnym, miękkim puchu! Po kilkugodzinnym szuraniu wróciliśmy do Orlego na obiadokolację i nocleg. Wieczorkiem posiedzieliśmy też w schronisku przy piweczku prowadząc rozmowy o przejechanych dzisiejszego dnia traskach W niedzielę po śniadanku i przedschroniskowej grupenfotce wpięliśmy się w sprzęt i ruszyliśmy w stronę Krogulca. Podczas niedzielnego szuranka przez cały dzień towarzyszyła nam piękna pogoda: świeciło słoneczko odsłaniając bajkowe, zimowe widoczki Gór Izerskich! Sunęliśmy więc po wytyczonych rowkach jak po masełku Następnie przebiegliśmy przez Rozdroże pod Cichą Równią, dalej Konną Ścieżką aż dotarliśmy do Sinej Drogi, która dała nam trochę w kość, gdyż jak na biegówki była trochę za ostra. Wszyscy na szczęście cało dobiegli do Chatki Górzystów, gdzie zrobiliśmy sobie przerywnik na puchatego, biszkoptowego naleśnika z jagodami. Po spałaszowaniu naleśników ruszyliśmy w drogę powrotną w stronę schroniska Orle. Tu zgarnęliśmy nasze bagaże i z nimi na plecach poszuraliśmy w kierunku Jakuszyc. W Jakuszycach oddaliśmy sprzęt do wypożyczalni, zapakowaliśmy się w busa i pojechaliśmy do naszej ulubionej knajpki w Jeleniej Górze. W greckiej tawernie wciągnęliśmy zupkę z pysznym chlebkiem i inne zapiekanki, a następnie udaliśmy na stację PKP. W pociągu, po krótkiej imprezie przedziałowej Spisali: Iza i Piotrek |
||||




, a jego doprowadzenie do stanu użyteczności zabrało PKP jakieś 3 godziny
W Jeleniej byliśmy więc ok. godz. 12, a nie jak to było zaplanowane ok. 9.
Teraz wyglądaliśmy jak jedna drużyna niebieskich! 


