|
|
Szusowanie w Szczyrku
23-24.01.2010
Na pierwsze w tym sezonie narciarsko-snowboardowe szusy wybraliśmy się w drugiej połowie stycznia do Szczyrku. Wyjechaliśmy ok. 4 nad ranem w sobotni ranek z Warszawy wynajętym na weekend 9-osobowym busem. Na kwaterce w Szczyrku zrobiliśmy szybką przebiórkę, zostawiliśmy niepotrzebne rzeczy i już ok. godz. 10 byliśmy przy kasach na Solisku. Dzionek zapowiadał się piękny: od rana świeciło słoneczko, niebo miało kolor błękitu, a widoczność była rewelacyjna! Szusowaliśmy więc naszą 8-osobową ekipą, aż do zamknięcia wyciągów ok. 16.30. Od czasu do czasu robiliśmy też przerwę popasowo-pitną. W ruch poszły puchate racuchy z jabłkami, grzane winko i piwko stokowe Gdy schodziliśmy ze stoku to słońce już zachodziło. Po sobotnim szusowaniu udaliśmy się na obiadek do naszej ulubionej knajpki w Szczyrku. Zajadaliśmy się ciepłymi rosołkami, gulaszem z ziemniakami, schabowymi z pieczarkami i innymi pysznościami. Po obiadku zabraliśmy stroje kąpielowe i ruszyliśmy do Parku Wodnego „Tropikalna” w Hotelu Gołębiewski w Wiśle na wieczorne moczenie i sanowanie, aby wygrzać nasze zmarznięte i zmęczone całodziennym szusowaniem kości. Wymoczenie w jacuzzi i wygrzanie w saunach dobrze nam zrobiło Niedzielny ranek rozpoczęliśmy od śniadanka w postaci jajecznicy na boczusiu Kilka osób zdecydowało się zjechać na koniec zamkniętą tego dnia ostrą „Golgotą”. Po zamknięciu wyciągów zapakowaliśmy się do busa i ruszyliśmy w drogę powrotną do Warszawy, wstępując na obiadokolację do naszej szczyrkowej knajpki. Ok. 23.30 byliśmy w stolicy, więc mogliśmy się wyspać we własnych łóżkach przed poniedziałkowymi obowiązkami. Spisali: Iza i Piotrek |
||||




Warunki na trasach były dosyć niezłe, choć momentami pod śniegiem zalegały płaty lodu. 


